sobota, 15 stycznia 2011

Katarzyna Karpowicz

Przedstawiam kilka fotek z wernisażu Katarzyny Karpowicz w krakowskiej Galerii 2 Światy. Bardzo udana prezentacja prac...




















czwartek, 13 stycznia 2011

niedziela, 2 stycznia 2011

Katarzyna Karpowicz - Spotkania

Zapraszam na wernisaż nowych obrazów Katarzyny Karpowicz.

Galeria 2światy ul. Brzozowa14 (krakowski Kazimierz)
14 stycznia(piątek) o 19.00
wystawa potrwa do 27 stycznia


Tekst autorstwa Katarzyny Karpowicz:

Na wystawie w galerii 2światy pokażę obrazy, które łączy motyw "Spotkania". Przemijanie to sprawa oczywista i naturalna. Dla mnie to inspirująca obsesja. Chwile i momenty, które się dzieją nagle, znikają. Znikają całe światy wraz z ludźmi, którzy odchodzą, czas płynie nieodwracalnie. Spotkanie trwa tylko chwilę - moment - jest ulotne, ja zatrzymuję je dla siebie i staram się, by trwało poza czasem. Maluję chwile zatrzymane - spotkania, które trwają wiecznie, chociaż nigdy się nie zdarzyły... A może się zdarzyły, tylko tak szybko minęły?...






















Tańczący (150x140)



Granica pomiędzy moim życiem i malarstwem nigdy nie istniała. Wychowałam się w pracowni malarskiej w przeświadczeniu, że większość ludzi maluje. Mama i tata, i siostra, i dziadek od strony taty, i trzej wujkowie, kuzynka, no i przyjaciele rodziców często goszczący w pracowni przy ul. Piłsudskiego (dawna pracownia O.Boznańskiej) byli i są malarzami. Malowanie zawsze uważałam za coś zupełnie naturalnego i nierozerwalnie związanego z moim życiem.























Spojrzenie mężczyzny (92x56)
























Spotkanie (100x60)


Okazuje się, że moje życie nieustannie odbija się na płótnach. Gdy zmieniam się, odkrywam w życiu coś nowego można to zauważyć na moich obrazach. Nie jest to dosłowne odmalowywanie zdarzeń życiowych - jest to odmalowywanie opowieści, które tkwią głęboko w mojej wyobraźni. To moje fascynacje, tęsknoty, przeczucia, obsesje, sny, moje obserwacje. Nie planuję i nie wiem jakie tematy podejmę następnym razem. To, co maluję przychodzi do mnie samo w całkiem normalny sposób. Najpierw zaczynam coś robić w życiu i przeżywam związane z tym emocje na przykład: idę na basen, na kurs tanga itp. Okazuje się, że towarzyszą temu tak silne doznania wizualne i uczuciowe, że muszę to namalować. Dotyczy to także snów, filmów, książek i muzyki - jeżeli coś utkwi we mnie mocniej, prędzej czy później wracam do tego w obrazach.























Spojrzenie kobiety (92x56)


















Bez tytułu (40x55)





















Bez tytułu (24x30)


W malarstwie ważny jest dla mnie kolor, to on często buduje atmosferę. Postacie, które pojawiają się na moich płótnach są całkiem zmyślone, chociaż mogą przypominać kogoś znajomego. Interesują mnie ich twarze - maluję je z wyobraźni, ale mam intuicję, którą się kieruję - czasami długo zmieniam rysy poszczególnych postaci, aż w końcu znajduję taką, o którą mi chodziło. Nie wiem do końca jaka ta twarz ma być... szukam i wreszcie znajduję. To tak, jak przywitać się ze starym znajomym "no, jesteś wreszcie". Czasami przychodzi to momentalnie, a czasem trwa znacznie dłużej. Długo pracuję nad prawie każdym obrazem. Niektóre malują się szybciej, inne prowadzę miesiącami. Od kiedy nie studiuję, potrafię się lepiej skoncentrować przy malowaniu i czuję większą swobodę, fajnie mi się maluje:) Z miesiąca na miesiąc więcej się dowiaduję, dużo nowego spostrzegam, wiem czego szukam, co bym chciała, no i wiem, że jeszcze mało wiem, i że dużo pracy przede mną - z czego się bardzo cieszę.

















Niebo nad basenem (50x90)

























Bez tytułu (81x65)

























Sen o Luli (100x90)



















Sen o Luli II (65x 92)

























Sen (180x120)


Tekst: Katarzyna Karpowicz


poniedziałek, 27 grudnia 2010

Banksy i jego "Exit through the Gift Shop" czyli czym jest sztuka, a czym nie powinna być...



Tak o tym artyście pisze The Guardian:

He is Britain's newest national treasure: but he presumably won't be accepting a TV viewers' award from Ant and Dec any time soon, or making libertarian interventions in the smoking debate, or writing an annual Christmas Diary for the London Review of Books or posing alongside his mum with his CBE outside Buckingham Palace in his grey topper and chimp mask. Perhaps his mum would have to wear a chimp mask as well. Street artist, situationist and public-space japester Banksy is famed for his snogging coppers, simpering apes and for debunking Israel's new West Bank barrier with graffiti. Now he takes his career of radical cheek into the cinema with a wacky new "documentary", being shown this week in the director's own pop-up cinema in an underpass in London's Waterloo before moving on to more conventional locations. cdn...


No właśnie. Obejrzałem i podziwiam niniejszym. Ale co najważniejsze, dowiadujemy się jak działają społeczeństwa w relacji do współczesnej sztuki. Gdzie kończy się sztuka, a zaczyna fałsz. Warto sobie odpowiedzieć na to pytanie, aby nie bezrefleksyjnie spoglądać choćby na zawartość tego bloga - ale wyłącznie po obejrzeniu obrazu Banksy'ego.



A oto inne dzieło.....


Tak o tym "arcydziele" (autorstwa bohatera filmu Banksy'ego) wyraził się Banksy: like a person with a short attention span flicking through a 900 channel cable box.

Very true!!!

piątek, 17 grudnia 2010

Paweł Garwol WERNISAŻ








Paweł Garwol przedstawił wybór swoich prac w CSW Solvay. Obrazy cechuje różnorodność. Stylów, form i technik. Artysta ucieka od powtarzalności. Za każdym razem próbuje nowego spojrzenia na sztukę i czyni to wszelkimi technikami, także eksperymentalnymi/nowatorskimi. Tematy obrazów są na ogół smutne, poważne, filozoficzne, jednak barwna kolorystyka dodaje im energii i rozjaśnia klimat. Wystawę można oglądać do 23.01.2011.




























niedziela, 12 grudnia 2010

Joanna Krzepina

Opowieści o krainie dziecięcych zabawek

12 grudnia w Jazz Faust Cafe (ul. Szewska 21) o godz. 18.00 otwarta została wystawa obrazów Joanny Krzepiny – malarki i poetki z Woli Duchackiej. Przedstawiam kilka obrazów oraz tekst Beaty Anny Symołon.


Joanna Krzepina - w sztuce i poezji - tworzy swój spójny i rozpoznawalny świat. Świat obrazów malowanych pędzlem i słowem, uformowanych w papierowej masie, uszytych z kawałków materiału i koralików... Świat powracających na różne sposoby bajkowych uliczek, imbryków, postaci lalek, misiów, kotów i kogutów, księżyców i gwiazd, a nade wszystko tajemniczych klimatów, do zrozumienia których klucza należy szukać tylko w obrębie jej twórczości. Malarka sięga po akcesoria znane z dzieciństwa. Wybiera kilka, ustawia, sprawdza ich zamocowanie w przestrzeni obrazu, a gdy „siedzą” – wprowadza w nie życie. Snuje opowieści, czasami przetyka je nowymi elementami, które w następnym twórczym czasie odegrają już pierwszoplanową rolę. Dlatego pożegnania są bezbolesne, a powroty zawsze możliwe. Nigdy dosłowne.



Wystawa prezentowana w Jazz Faust Cafe jest intrygującym spotkaniem z pracami wybranymi z różnych malarskich historii, z sygnałami złożonego i większego świata.


Przestrzeń pierwszych obrazów wypełniają kartonowe domki. Z maleńkimi oknami, spadzistymi dachami, powyginanymi latarniami. Na arabeskowych krzesłach przysiadują koty zapatrzone w księżyc. Biorą w posiadanie połowę jego światła. Druga wędruje po bruku, ścianach, dachach. W tak wykreowaną przestrzeń ruch i gwar wprowadzają imbryki – dymiące, ziejące parą i bańkami mydlanymi, rozmawiające z sąsiadem strumieniem przelewanego wrzątku. Na straży nocnej ciszy stoją dachowe czarne koguty. Krzepina nie traktuje jednak serio przedstawionego świata. Dlatego zegar i księżyc zawisły na sznurku, drzewo wyrasta z powietrza, a wianuszek gwiazd porywa ku górze bajkowy zamek. Taką właśnie bajkową uliczkę możemy zobaczyć na jednym z pokazanych obrazów, dojrzalszą o formalne poszukiwania autorki, przez co bardziej kolorystycznie stonowaną i wzbogaconą o delikatne miękkie dymy.



Krakowska malarka umieszcza pejzaże początkowo w ...domu. Świadczy o tym ułożona z desek podłoga, w którą wkraczają puste przestrzenie rdzawego podłoża, prostokątne oczka wodne z małymi papierowymi stateczkami, unoszącą się para, maszty wbite w ziemię. Dół prac wypełniają domowe sprzęty (jak krzesła) i zabawki (piłki, baloniki, kostki), podczas gdy góra otwiera się na powietrze wypełnione niespokojnymi, płynącymi chmurami. Niezmienność i stabilność bezboleśnie skontrastowana z kruchością i pędem. Śmiałe pociągnięcia pędzla i tonalne przenikania.



Autorka Powiązań inaczej traktuje to, co żywe. Jabłka zawisają w powietrzu obok Pinokia czy kukiełki z misiem. Gdy dominują w przestrzeni obrazu, aby się utrzymać, muszą zawisnąć na sznurkach rozpiętych między gałęziami drzewa. W Powiązaniach tło jest martwym błękitem – pozbawionym ruchu i powietrza. Konary i liście wyłącznie dekoracją.



Wreszcie lalki. Kukiełki, marionetki, klauni, misie... Nieśmiało pojawiają się już na obrazach pochodzących z pierwszego okresu twórczości Krzepiny. Pierwszy klaun ma zamknięte oczy. Kolejny zdobył się na odwagę, by popatrzeć na widza skrzącymi oczyma paciorków. Oczy lalek stają się coraz większe, coraz bardziej przezroczyste, aż do nierównego błękitno-zielonego spojrzenia dziewczynki z czarną kurą czy na pół oślepłego misia z Rodzinnego portretu. W oczy postaci wkracza odwaga połączona z równoczesną ucieczką we własne wnętrze. Wykonywanie prawdziwych lalek zaowocowało niezwykłą plastycznością kukiełek malarskich. Lalki papierowe ożywiły te namalowane. Nowe twórcze doświadczenia wzbogacają i rozwijają dawne tematy. Oby bez końca...


Beata Anna Symołon


sobota, 11 grudnia 2010

Paweł Garwol Malalarstwo


Fragmentaryzacja lub synteza rzeczywistych wydarzeń - tak jeden z krytyków zdefiniował malarstwo Pawła Garwola. I faktycznie rzeczywistość ulega na jego obrazach metamorfozie. Mamy przede wszystkim proces odrealnienia postaci - sylwetki niczym sfotografowane zaczynają powolutku nabierać fantasmagorycznych odcieni albo odbijają w sobie dziwne światła lub blaski. To takie osoby z lepszego świata, z tej drugiej strony lustra.

***

Paweł Garwol jest młodym i obiecującym artystą, absolwentem Opus Art w Sosnowcu, uprawiającym malarstwo, ale nie tylko. Jak mówi - nie jest zwolennikiem zamykania się w jednej dziedzinie sztuki. Zajmuje się także projektowaniem i grafiką komputerową (projekt wkładki do płyty "muariolanza"). Całe spektrum jego działalności można podziwiać na stronie internetowej garwol.pl


A ja mam przyjemność zaprosić na wernisaż jego wystawy:

CSW SOLVAY, Zakopiańska 62, 17.12.2010, 18:30

dotyk 200 x 130



war 190 x 130



m 130 x 200



130 x 100



kwas 100 x 150



alfa romeo 130 x 100