Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rzeźba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rzeźba. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 września 2012

Konstanty Laszczka

Klasyczne popiersia Laszczki, po prostu świetne.

 Fryderyk Chopin, 1931, gips patynowany

 Popiersie Jadwigi z Brzeźniskich Laszczkowej, 1926/27, gips

Potępiona (błędny ognik), 1904/1905, gips 

 Dr. Kułakowski, 1905, gips

Popiersie Julianowej Fałatowej, 1901, gips 

Popiersie Marii Skrzyńskiej - Sobańskiej, 1918/1920, gips


Prace pochodzą z daru Konstantego Laszczki na rzecz Muzeum Okręgowego im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy

niedziela, 12 sierpnia 2012

Alina Szapocznikow

















Podróż, 1967, poliester kolorowany 
Noga, ok. 1967, brąz czarny granit


Trudny wiek, 1956, gips patynowany 



Artystka bezkompromisowa. Pochodzenia żydowskiego, więziona przez Nazistów, praktykowała u Otokara Velimskiego, studiowała na École nationale supérieure des beaux-arts. W 1965 roku otrzymała nagrodę  Fundacji Copleya za asamblaż Goldfinger z rąk Duchampa, Arpa i Ernsta. Chorobę nowotworową próbowała przekuć w sztukę, niestety. Zmarła w 1973 r. Rzeźby powyżej z kolekcji Muzeum Sztuki w Łodzi.

czwartek, 14 czerwca 2012

Oczyszczająca moc świni. Mateusz Okoński



Jak to się stało, że Twoja rzeźba (PURYFIKACJA) stała się częścią ArtBoomu?

Do współpracy zaprosiła mnie kuratorka Aneta Rostkowska, która znała wcześniej moją pracę. Wojtek Szymański napisał dobrą recenzję do „Obiegu”, a profesor Hussakowska-Szyszko, guru historii sztuki współczesnej, powiedziała w radiu, że ta rzeźba powinna wrócić. Wtedy zaczęła się dyskusja historyków sztuki, i pomysł, by ta rzeźba powróciła. Ja to traktowałem trochę z przymrużeniem oka. Miło oczywiście, jeśli Twoja praca się podoba, ale nie dowierzałem, że rzeźba powróci. Cóż, jak widzimy to jest przykład rzeźby przepracowanej. Była makieta, rzeźba wraca, po dwóch latach przepracowania. Jak z nią będzie? Zobaczymy.




Kiedy narodził się ten pomysł. Jaka jest historia tego projektu, od pomysłu do realizacji.

Historia jest dość skomplikowana. Ten projekt powstał jako mój dyplom w 2009 roku, kończyłem wydział rzeźby na Akademii. Wtedy pracowałem równocześnie nad przestrzenią publiczną, nad Zbiornikiem Kultury, to był czwarty rok mojego działania w przestrzeni publicznej. Wtedy postanowiłem, że pierwszy raz zrobię akademicki projekt. Ironiczny, cyniczny projekt, który miał wówczas dopiec wszystkim - profesorom ASP, Krakowowi w samej swojej formie, bo to jest forma realistyczna, a z drugiej strony ona dosyć przewrotna. A ta przewrotność w kontekście tego miejsca jest najważniejsza. Bo powiedziałem tak: „Albo świnia stanie tutaj (Studnia Wanda przy Moście Powstańców Śląskich), albo na moim grobie.” Bo ja nie ukrywam, że jestem świnią. Nie mam z tym żadnego problemu, zresztą był kiedyś taki tekst Wojtka Szymańskiego o tym, że jestem świnią - „Ta świnia, Okoński” - więc nie ukrywam tego. Wydaje mi się, że każdy z nas ma cechy tego biednego stworzenia. I o to też głównie w tym projekcie chodzi.  





Pomówmy o stronie merytorycznej. Wymieńmy te kilka elementów prowokacyjnych, w jakim sensie miał to być protest. Kogo chciałeś zdenerwować i czym?

Gdy przygotowywałem dyplom, na Akademii kupiłem 5,5 tonowy blok marmuru białego, który jest marzeniem każdego rzeźbiarza. Ja, który zajmowałem się sztuką współczesną, i w zasadzie byłem pogardzany przez swoich profesorów akademickich, chciałem zrobić dyplom z marmuru.




Byłeś odmieńcem u siebie na roku?

Tak, tak, tak. Ja i Łukasz Surowiec byliśmy jedynymi odmieńcami u nas na roku. Nas ciągle nie było na uczelni, bo cały czas robiliśmy jakieś akcje. I wtedy pomyślałem sobie, aby skończyć Akademię, ale zrobić to z takim przytupem marmurowym, akademickim, a zarazem cynicznym, doprowadzając przy okazji wszystkich do szału. Tak więc kontekst był najpierw kontekstem Akademii, ale wtedy ostatecznie z powodu stanu powodziowego nie dostałem pozwolenia, by zrobić to w marmurze. Więc marmur został. Okazało się też, że teraz rzeźba też nie może być wykonana z marmuru, gdyż marmur jest zbyt słaby, by przetrwać powódź. Zatem mamy zbrojoną, białą świnię z pyłu marmurowego, świnia musi wytrzymać uderzenie fali czy przepływającego drzewa.
Kolejny kontekst to PURYFIKACJA, oczyszczenie. Profesorowi uznali, że jest to podkładanie im świni. Ale wynikało to z obserwacji, że w Krakowie stawia się same pomniki, ludzie w wieku pięćdziesięciu, sześćdziesięciu lat przyzwyczajeni są wyłącznie do rzeźby kommemoratywnej. Monumentalnej i patetycznej. Dla moich profesorów ta rzeźba była profanacją. Umieszczenie tej rzeźby w przestrzeni publicznej, szczególnie w tym miejscu, odbierane było przez moich profesorów jednoznacznie. Plac Bohaterów Getta, Kazimierz. To była swego rodzaju gra. Świnia ma wyciągać na wierzch świńskie zachowania. Bo w przestrzeni publicznej rzeźba zostaje sama. Spacerujesz bulwarem nad Wisłą i widzisz coś takiego. To nie jest płonący stos, to jest martwe zwierzę. Leżące na belkach. I teraz zastanawiasz się o co właściwie chodzi. Nie ważne kto to zrobił, lecz ważne, że w spacerowiczach rodzi się pytanie: „o co tu chodzi”. A konteksty (tj lokalizacja) nie zostały wybrane przypadkowo. Faktycznie mamy Kazimierz, Pl. Bohaterów Getta, Wisła, Wanda, Cricot naprzeciwko i w końcu galerię handlową, która jest dawną rzeźnią miejską, tutaj niedaleko jest odpływ, którym kiedyś spuszczano krew do Wisły. Zatem jest wielość kontekstów, jak my to zinterpretujemy - zależy od nas. Żegnamy się ze świnią, oczyszczamy się z czegoś. Czy uznamy, że Polacy to świnie, czy że kto inny to świnia - zależy od nas samych.




Czyli ty ustawiasz granicę. Oczyszczamy się i przychodzi nowy okres, okres zmiany.

Mam taką nadzieję. Bo młodzi ludzie nie robili żadnej afery. Prasa też była zachwycona, zachwycona poetyckością, bo mamy tu przepływające fale, obmywające świnię na studni Wanda, nie doszukiwano się głębszych podtekstów, i pomyślałem sobie, że może to nie budzi już takich emocji. Jednakże teraz plastyk miejski uznał, że jest to rzeźba antysemicka. Oświadczam, że antysemitą absolutnie nie jestem, wręcz przeciwnie. Mam nadzieję, że dzięki świni pozbędziemy się tej skorupy, nauczymy się normalnie podchodzić do rzeźby – to A, a B – że pozbędziemy się sakralizowania każdej przestrzeni w mieście. Bo nie każda rzeźba musi być sakralna lub kommemoratywna, nie róbmy z miasta parku pomników narodowych i grobów.



A co masz do powiedzenia oponentom, którzy twierdzą, że nie wolno ingerować w historyczny charakter tkanki miejskiej? Wszelkie zaburzenia i rewolucyjne podejście postrzegają jako zagrożenie. Jak ich uciszyć, udobruchać lub przekonać, bo - umówmy się - jest mocny nurt protestów.

Tak jak i bardzo mocny zaczyna być nurt w Wiśle (akurat w tej chwili leje jak z cebra i rzeka podnosi się). Wiem jedno. Przygotowując się do pracy w przestrzeni publicznej poznałem myślenie Krakowian. W przypadku rzeźby publicznej w Krakowie, trzeba powiedzieć, że przedstawia się to jako ciężka walka. To jest mechanizm odwieczny. Jesteśmy bardzo konserwatywni, nieugięci i nieprzejednani, dopiero po jakimś czasie odpuszczamy. Tak jak było z głową Mitoraja. Pamiętamy te liczne protesty wokół tej nieszczęsnej rzeźby, która nota bene nie jest jakaś specjalna. Ale wyobraźmy sobie, że chcemy ją zabrać. Krzyk byłby niesamowity. No a tutaj rozstrzygająca będzie Wisła (Śmiech). Ona zabierze świnię i rzeźba dołączy do biskupa Rajkowskiej (zatopiona u ujścia Wilgi) albo i nie.



Czy chcesz, żeby z tej akcji coś wynikało? Żeby rzeźba została zauważona, bo to w końcu duży festiwal. A może chcesz zamknąć ten temat?

Pewnie dyskusja będzie się toczyła. Jeśli pojawią się protesty, to trzeba będzie prowadzić rozmowy, a może nawet zastanawiać się nad usunięciem rzeźby. Co prawda to nie leży już w mojej gestii, ja jako artysta chciałbym, by ona została. Bo trzeci raz już tego nie będę znosił! (Śmiech)

A czy skandal leży w Twojej naturze?

Nie. Dlatego nie robimy skandalu od początku. Skandal jest czasami potrzebny jako reklama, ale uważam, że to nie jest obowiązkowe. Rzeźba wymaga zobaczenia, a nie artykułów. A przestrzeń publiczna nie jest przestrzenią galeryjną, gdzie łatwo zrobić skandal. Ta rzeźba jest poetycko smutna. Ja tu raczej widzę Krakowski patos, procesyjność, obkładanie się tradycjami, stos ofiarny, skoki Wandy do Wisły. Zawsze mówię, że rzeźba potrzebuje oddechu, a nie skandalu. Generalnie świnia to biedne zwierzątko. W mitologi chińskiej, świnia ofiarowała się człowiekowi. Tu jest wiele wieloznaczności, a brak kontrowersji.



A kontekst wodny? Jak to widzisz?

Oczywiście „panta rhei.” Upływ czasu. To jest też oczyszczenie. Wisła sama się oczyściła. Wisła oczyszcza świnię, ale też może zmieść świnię, jeśli nurt będzie mocny. I funkcja wody. Woda obmywa i oczyszcza.
A tak w ogóle to dziwię się, że taką melodramatyczną rzeźbę wyprodukowałem. Niektórzy prognozują, że to może stać się Krakowską palmą. Wiesz, jakie miasto taka palma. (Śmiech). Zachęcam do podpływania i robienia sobie zdjęć ze świnią. To nie jest pomnik, to jest rzeźba, można na niej siadać, byle tylko nie zniszczyć.  


wtorek, 9 sierpnia 2011

Budynek Fundacji Joan Miró

Fundació Joan Miró ma swoją siedzibę w fenomenalnym kompleksie zbudowanym w PARKU MONTJUÏC w Barcelonie. Autorem koncepcji architektonicznej jest Josep Lluís Sert - przyjaciel Joan Miró. Znany malarz postanowił przekazać swoje prace miastu i z tego powodu pod koniec lat 60. założono fundację, która miała opiekować się jego dorobkiem. Dziś planowane wówczas muzeum istnieje w całej okazałości, a nawet zostało rozbudowane i rozwija działalność. Budynek spełnia wymogi architektury racjonalistycznej, obok wielu pomieszczeń wystawienniczych posiada dodatkowo malowniczy, śródziemnomorski taras ozdobiony rzeźbami mistrza, o czym można się przekonać poniżej.
























niedziela, 24 października 2010

Gustav Vigeland a rzeźba polska około 1900

W Muzeum Narodowym w Krakowie wystawa, która tytuł zaczerpnęła z eseju Stanisława Przybyszewskiego "Na drogach duszy". Poprzez rzeźbę tamtego czasu przedstawiony został klimat artystyczny Polski początku dwudziestego wieku. Strefa Kreatywna skupia się na odważnej twórczości wszelkiego rodzaju, a wystawa ta prezentuje buńczuczną awangardę Młodej Polski. Rzeźba ówczesnych nurtów (jest ich kilka i różnią się formalnie) charakteryzuje się indywidualizmem i skłonnością do eksperymentu. Przybyszewski rozpropagował twórczość Vigelanda szerzej (artysta był wtedy lepiej znany w Polsce niż w rodzimej Norwegii), odnajdując w jego pracach elementy obecne w rzeźbie polskiej (stąd pomysł na wystawę). Sztuka ta bowiem skupia się na analizie psychologicznej prezentowanej postaci, smutku, zwątpieniu, namiętnościach - wszystko co w duszy - a figury są pełne ekspresji. Wystawa czynna do 27 grudnia 2010.

Gustav Vigeland "Stara kobieta i dziecko"


Muzeum Narodowe w Krakowie "Na drogach duszy"


Konstanty Laszczka "Opuszczony"


Wacław Szymanowski "Macierzyństwo"


Bolesław Biegas "Mądrość Tworzenia"


Gustav Vigeland "Piekło II"


Bolesław Biegas "Potężny duch"


Konstanty Laszczka "Portret Sulimy"


Xawery Dunikowski "Fatum"


Wacław Szymanowski "Ciężar"


Franciszek Flaum "Obłok"


Gustav Vigeland "Matka i dziecko"


wtorek, 20 lipca 2010

Anielski ogród EUGENIUSZA MOLSKIEGO

Eugeniusz Molski, polski artysta współczesny, plastyk i ceramik, absolwent wrocławskiej ASP zaprasza do kamiennego ogrodu anielskiego w rodzinnym Wiśniczu. Ekspresyjne figury to z pewnością odbicie niezmierzonej wyobraźni twórcy, o którym też wiele można się dowiedzieć przeglądając katalogi do ponad 200 wystaw z jego udziałem. Jego madonny i anioły - to dla pochłaniaczy piękna - skrawek nieba na ziemi.