środa, 18 listopada 2009

Jak czytać sztukę islamu...



Wchodzimy do błękitnego pomieszczenia. Regularne formy i wszechobecne orientalne wzory. Takie jest pierwsze wrażenie podczas zwiedzania wystawy ISLAM. ORIENTACJA. ORNAMENT. Muzeum Etnograficzne w Krakowie przygotowało nie lada atrakcję.




Wystawa tłumaczy zasady, które rządzą sztuką islamu. Religia ta zabrania figuralnego przedstawiania postaci, co skutkuje niezwykłym zjawiskiem. Sztuka tego kręgu kulturowego zwraca się w kierunku abstrakcji, czerpiąc z matematyki, geometrii i algebry. Liczby i kształty mają swoją symbolikę i stają się osią wystawy, a pismo nabiera nowego wymiaru - oprócz przenoszenia treści - zdobi.


منةطقة الإبداعي

منطقة الإبداعية

منطقة الإبداعية

منطقة الإبداعية

1.1.1.1.1.1.1.1.1.1.1.1.1.1.1.1.1.
{{{{{Allah. Koran.Koło}}}}}
===================
2.2.2.2.2.2.2.2.2.2.2.2.2.2.2.
Symetria. Odbicie. Dualizm
%%%%%%%%%%%%%%%
<-<-Kobieta i mężczyzna->->
-*-*- Słońce i Księżyc-*-*-
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
3.3.3.3.3.3.3.3.3.3.3.3.3.3.3.
Trójkąt. Człowiek.Harmonia
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
4.4.4.4.4.4.4.4.4.4.4.4.4.4.4.4
"Kwadrat. Czworobok.Krzyż"
|+|+|+|+|+|+|+|+|+|+|+|+|+|
Cztery żywioły. Poczwórność kosmosu
/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\
Cztery narożniki al Kaaby
\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\
++Cztery strony świata ++
/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\
~~~~Krzyż tuareski~~~~
_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_
5.5.5.5.5.5.5.5.5.5.5.5.5.5.5.5
\\\Pięć filarów islamu///
()()()()()()()()()()()
......Wyznanie wiary......
...............................................
Modlitwa pięć razy dziennie
..............................................
****Post, Jałmużna****
...............................................
Pielgrzymka do Mekki
[][][][][][][][][][][]


منطقة الإبداعية

منطقة الإبداعية

منطقة الإبداعية

منطقة الإبداعية

منطقة الإبداعية



poniedziałek, 16 listopada 2009

Poezja konkretna czyli ZDERZACZ HADRONÓW Stanisława Drożdża






























W Muzeum Narodowym w Krakowie olśnienie! Jubileusz Galerii Starmach, a na wystawie projekt Stanisława Drożdża. Zostaliśmy wpuszczeni do pomieszczenia nazwanego MIĘDZY. Był to prostopadłościan, ściany którego zostały pokryte literami wchodzącymi w skład słowa MIĘDZY. Nigdzie nie pojawia się ono w całości. Znaleźliśmy się więc w tekście, wprowadzono nas do wnętrza słowa. Świat nie istniałby gdyby nie słowa, które go opisują. A jednostkami budującymi słowa są litery. Dotknęliśmy zatem cząstek elementarnych aparatu pojęciowego. To tak, jakby nagle znaleźć się w zderzaczu hadronów. Te litery (hadrony języka) mają swoją energię - tworzą formy większe i tak powstał wszechświat (przynajmniej w warstwie słownej). Kolekcja Andrzeja Starmacha do obejrzenia w gmachu głównym Muzeum Narodowego w Krakowie do 20.12.2009.









środa, 11 listopada 2009

Zawsze rozmawiaj z nieznajomym

Byłem z przyjaciółmi na lunchu, gdy zaczepił mnie cudzoziemiec. Chciał się dowiedzieć czy bistro uniwersyteckie, w którym jadamy jest ogólnodostępne. Oczywiście - powiedziałem - za pieniądze możesz kupić wszystko. W ten oto sposób poznałem fotografa Franka Biringera. Po kilku minutach rozmowy poznałem również powód jego pobytu w Krakowie oraz kilka z jego prac. Wraz z przyjaciółmi zaprosiliśmy go do stolika i to miłe, nieoczekiwane spotkanie zaowocowało tym wpisem.

Frank Biringer born in Saarbrücken, Germany, now lives in Norway. Last week he participated in the Michael Ackerman workshop arranged in Kraków by two Norwegian photographers Øyvind Hjelmen (www.oyvindhjelmen.com) and Catherine Cameron (www.catherinecameron.com) . They have been organizing workshops on the Norwegian island Stord for the last 5 years together with internationally known photographers (www.bathtubconversations.com). Michael Ackerman is represented by Galeri VU in Paris (www.galerie-vu.com). He has lived several years in Krakow and now lives in Berlin. So far he has published two books ("End Time City" and " Fiction"). His next book ("Half Life") is just about to be issued. The participants of Kraków's workshop were strolling around with cameras discovering the city streets and other normally hidden places. The results are here. Ladies and gentlemen! Frank Biringer presents:









Copyright Frank Biringer, 2009

Frank!Thank you for participation in this blog and great photos.

wtorek, 10 listopada 2009

Glücklich in Kattowitz






















Rok 2009. Nowoczesne miasto.

Władze Katowic zmieniły oficjalną nazwę miasta na Kattowitz. W obecnej dobie internauci pięć razy częściej wpisują do googla słowo Kattowitz niż Katowice. Wśród słów kluczy słowo Katowice jest na szarym końcu listy. Ponieważ w tekstach przestało już mieć znaczenie czy piszemy po polsku, angielsku czy niemiecku (wszystko tłumaczy się w google translate), magistrat zdecydował o zmianie - nie można było postąpić inaczej. Świat wirtualny ma zdecydowanie przewagę nad światem rzeczywistym. A ludzie nie lubią języka polskiego. Te wszystkie końcówki to istny obłęd.

Od dwóch tygodni poruszam się na skuterze. Skuter załatwia wszystkie moje bolączki. Korki dla mnie nie istnieją i pozbyłem się samochodowego poczucia wyższości. Właśnie zakończyłem kolejny roboczo-okres pt fotografujemy Katowice. Powstały realistyczne zdjęcia odrealnionych miejsc. Chłopaki z Graffiti (http://graffiti.katowice.pl) spisali się na medal. Skład i łamanie na światowym poziomie. Druk i papier lepszy niż w Skandynawii. Jednym słowem mamy wspaniały prospekt o wspaniałym mieście. Poniżej zamieszczam kilka stron. Lepiej oczywiście zobaczyć na papierze, ale z drugiej strony ten blog ma większą siłę rażenia. Ciekawe co się stanie, gdy ostatecznie wprowadzą elektroniczny papier. Podobno kwestię kolorów już rozwiązano, tekstury także. Będziemy mieli elektroniczne foldery, każdego dnia coś innego - czyż to nie genialne?






















W biurze już połowa osób nie używa słowa Katowice. Zresztą język polski też jest w zaniku. Przeskakujemy z języka na język. Najbardziej popularnym słowem (nie licząc słowa Kattowitz) jest słowo z młodzieżowego slangu MEGA. Że coś jest "mega" - tak się mówi. Wszyscy tak używają. Nawet ja. Język się bardzo zmienił. Z chwilą wprowadzenia elektronicznego tłumacza do komórek, automatycznie możesz przerabiać swoje myśli na jeden z wybranych języków. To jest takie sprzężenie między komórką a umysłem. Nadal nie wiem jak to działa i ciągle mnie to zdumiewa. Chcesz coś powiedzieć - to mówisz. Ja wybrałem angielski, niemiecki i czeski. To jest szalenie wygodne, bo nie trzeba już tak bardzo się przejmować słówkami i gramatyką. Wszystko ci wychodzi idealnie - same sukcesy - tak tego pragnęliśmy i mamy. Oczywiście trzeba mieć podstawy języka, bo bez tego nie sprawuję się nad tym wszystkim kontroli. Ale jesteśmy przecież inteligentni i zdobyć podstawy języka to betka.






















Najbardziej popularne są słowa krótkie, jedno-dwusylabowe. Słowo "mega" zaczęło nawet żyć swoim życiem w języku niemieckim. Mega Media Markt. To taki przykład. Staramy się mówić językiem literackim, ale jest to literatura post-post-postmodernistyczna. Wszystko na raz i żeby było dużo. Do wyboru, do koloru. Ktoś mi kiedyś wrzucił do komórki całego Goethego i śmiesznie było. Wszyscy zauważyli, że z moim językiem jest coś nie tak. Ja też to zauważyłem, ale nie mogłem nic na to poradzić, bo przecież taką miałem bazę danych. Na szczęście Sebastian wyrzucił mi to z komórki, bo nadal bym się męczył. Coś za coś, ja mu powiedziałem jak się włącza "pauzę", a on mi załatwił ten mój problem. Jeden problem z głowy mniej. Teraz mam wgranego całego DUDENA i mówię jak prawdziwy intelektualista - na miarę naszych czasów, bo to pojęcie się zdewaluowało.

Ale nie samym słowem człowiek żyje. Architektura wokół to jest dopiero radość. Oczy szaleją ze szczęścia. Nasze biuro mieści się w budynku biblioteki (patrz poniżej). My ten budynek nazywamy Startrek.























W środku wszędzie ruchome platformy, więc nie musimy już pokonywać tylu kilometrów. Po prostu sobie jedziemy i rozmawiamy z kolegami a to po czesku, a to jeszcze inaczej. To jest niezwykle rozwijające. Mam na myśli rozwój mózgu. Bo te słowa mimo, że z komórki to jednak w głowie zostają. Tak mi się przynajmniej wydaje.

A lunch dziś jemy nie w bistro, tak jak zawsze, ale w budynku ING. Tam bardzo dobre jedzenie. Pewnie dlatego, że bistro jest przy uniwersytecie, a "VeloxMeal" przy instytucji finansowej. Zawsze to lepiej, po prostu lepiej się kojarzy, więc i kucharki bardziej się starają i gotują smaczniej. Przedstawiłem ten budynek w fioletach poniżej. Kolor fioletowy wydawał mi się w tym wypadku najodpowiedniejszy.






















Po pracy pojeżdżę sobie jeszcze skuterem. Jest takie rondo w Kattowitz (ups, pierwszy raz użyłem bezwiednie tego słowa - trudno). I tam sobie parę kółek zrobię. Tak, jak Patricia Kaas w Piano Barze. To rondo jest moim ulubionym, bo mimo, że skomplikowany to układ pasów i skrętów, kierowca nie ma najmniejszych problemów. Nigdy nie widziałem tam nikogo, kto poruszałby się pod prąd. Zresztą pooglądajcie sobie sami, jest poniżej.























Bardzo lubię swoje życie w tym nowoczesnym mieście. Mieszkam tu niedawno, a już czuję się u siebie. Ich liebe Kattowitz. Es ist eine Stadt der Traume.

Serdeczne podziękowania dla Urzędu Miasta Katowice, Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego, Śląskiej Organizacji Turystycznej i Polskiej Organizacji Turystycznej. Gratuluję przepięknego folderu.

piątek, 6 listopada 2009

Targi Książki w Krakowie

W uroczym towarzystwie (kolegi na P. i koleżanki na M.) udałem się na Targi Książki w Nowej Hucie. Misja - oprócz przyjemności czytelniczych - miała również dostarczyć wrażeń estetycznych na stoisku MODNEGO KRAKOWA (http://www.modnykrakow.pl/). Spotkaliśmy podróżniczkę Dorotę Polaczek (http://www.dna2007.pl/) oraz znajomych zewsząd. Przy stoliku rozłożyliśmy nasze drobiazgi o Podgórzu, przewodniki, pocztówki i magnesy. Taki niby to happening. A dookoła książkowy zawrót głowy. Powstają miliony książek z potrzeby tworzenia. Pan Grzegorz z Vis-a-vis Etiuda właśnie opublikował zapowiadane mity greckie, a ja odnalazłem książkę sprzed lat. Narcyz i Złotousty Hermanna Hessego.




















































































"... Poczynam rozumieć czym jest sztuka. Dawniej zdawało mi się, że w porównaniu z myśleniem albo wiedzą nie zasługuje, aby ją traktować zbyt poważnie. [...] Przyznawałem wprawdzie, że cenię sztukę, przyznawałem z przyzwyczajenia, ale właściwie byłem pyszny i spoglądałem na nią z góry. Teraz dopiero widzę, jak wiele istnieje dróg do poznania i że droga ducha nie jest jedyną, może nawet nie najlepszą. "
[Narcyz i Złotousty, Hermann Hesse, PIW, str. 310.]

czwartek, 5 listopada 2009

Rafał Borcz zaprasza...


ZATOKA



































































Artysta totalny (sic!) - Rafał Borcz - przedstawił wczoraj cykl obrazów [oraz rzeźby wilków] . A co na obrazach? Zatoka. [Tytuł wystawy]. To idylliczne miejsce, spokojne i ambientowe [określenie Rafała] istnieje naprawdę. To Zatoka Węża na Zalewie Solińskim. Genialne, plastyczne światło wypływa z obrazów i zalewa rzeczywistość. Ambientowy rytm ogarnia całą galerię. Falujące głowy podziwiają statyczne pejzaże. Raz po raz wodę zmąci powoli płynąca łódka, kleń czy też odbijające się płomienie ogniska. Inne Bieszczady, inna rzeczywistość, godzina 19:30, dawno po zachodzie słońca.


Rafał Borcz (rocznik 1973) - artysta malarz, adiunkt na Wydziale Malarstwa Krakowskiej ASP w pracowni prof. Leszka Misiaka. Uprawia malarstwo, rysunek, rzeźbę. Autor wielu wystaw i laureat kilku nagród m. in. Nagroda Prezesa Międzynarodowego Triennale Grafiki na Triennale Grafiki Polskiej w Katowicach (2000), Wyróżnienie w Polskiej edycji ogólnoeuropejskiego konkursu Lexmark European Art Prize (2003, 2004), Stypendium Fundacji Grazella (2005), Wyróżnienie oraz Nagroda Publiczności w 37 Biennale Malarstwa "Bielska Jesień" (2005), Nagroda Marszałka Województwa Zachodniopomorskiego - XXI Festiwal Malarstwa Współczesnego w Szczecienie (2006). [więcej na stronie artysty http://www.borcz.art.pl]

Wystawę będącą częścią projektu WIZJA LOKALNA (koncepcja Romana Laciaka) można oglądać w Galerii Grodzkiej 42 w Krakowie.






sobota, 31 października 2009

Tajemnica pewnego popiersia...

Godzina 12:00 telefon. Raf - jest taka prośba, czy mógłbyś przewieźć wystawę do Pani Zeni. Mogę. Godzina 13:00 zajeżdżam na miejsce. W Galerii R jest 5 osób, w DHP jest 2 osoby (w tym Melania), na drzwiach nadal widnieje ten plakat:






Zabieram biżuterię i pakuję do samochodu. Jeszcze manekin. Na św. Kingi jestem po kwadransie. Wynoszę rzeczy na piętro. Dzwonię. Dzień dobry. Dzień dobry! Czekam już na Pana. Miłe spotkanie. Witamy się. Wnoszę "wystawę" do mieszkania. Ale, ale... To już dawno nie jest mieszkanie, tylko piękna pracownia, pełna obrazów, bibelotów i R-Z-E-Ź-B (!!!). Wspaniałe dzieła nieżyjącego od 20 lat rzeźbiarza Tadeusza Stulgińskiego (głos pana Stulgińskiego i Pani Zeni na www.1939.podgorze.pl). Oglądam przepiękne postumenty, głowy wawelskie, fauna (szczególnie utkwił mi w pamięci, pełni rolę odźwiernego w korytarzu). Oraz Wenus bez głowy i rąk. (kopię tejże Wenus znajduję u siebie w domu, ta sama forma, która wyszła z Akademii Sztuk Pięknych - dochodzimy do wniosku, że studenci dorabiali na boku i sobie dorobili, a ja wszedłem w posiadanie kopii.) Wszystko ręką mistrza oprócz jednego popiersia. Popiersie stało na podłodze, nie eksponowane. Zaciekawiony zapytuję kto to. Ale Pani Zenia nie wie. Nie wiadomo jak znalazło się w posiadaniu rzeźbiarza. Postument mnie zachwyca. Gładka linia, piękne rysy, dostojne kształty. Podziwiam i rozmawiamy. Nic nie wiadomo o autorze dzieła. Po cichu, w głowie zaczynam marzyć. Pragnę mieć tę rzeźbę tylko dla siebie. Napawać się jej sylwetką. Tak sobie rozmawiamy jeszcze o wielu sprawach, ważnych i błahych. Przy kawie, parę godzin, a czas się dawno zatrzymał. Czas, który płynie i nie płynie, bo liczy się przecież tu i teraz (i oczywiście jeszcze to co przed nami - zgodnie z przesłaniem tego bloga). Pora się pożegnać. Serdeczne do widzenia i.................. przed wyjściem jeszcze zwrot akcji. Pani Zenia czyni gest. Proszę zabrać ze sobą popiersie. U mnie za mało miejsca, kurzy się. A Pan o nie zadba. NIEDOWIERZANIE. Tak? Cuda się jednak zdarzają? Kochana Pani Zenia. Zabieram popiersie. Zawijam w koc i wkładam do bagażnika. Jadę. Nie myślę o świecie, myślę o tej głowie. Piękne. Kto to wyrzeźbił, kogo przedstawia...... Może kiedyś się dowiem. Jedyne co pozostaje to data urodzin i śmierci.


1755-1826